Rocznica wybuchu wojny na Ukrainie
Cztery lata temu nie byłem zaskoczony. Już 1 stycznia 2022 r. pisałem, że zapewne zaraz po Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie Rosja zaatakuje Ukrainę.
Zaskoczeniem (nie tylko dla mnie, ale pewnie dla wszystkich) było to, jak dobrze Ukraina była przygotowana na agresję i jak dzielnie będzie powstrzymywać Rosję.
Polska, jak wiele krajów Zachodu oczywiście sporo pomogła Ukrainie, ale to drobiazg w wysiłku, który musiał ponieść nasz sąsiad. Nigdy nie damy rady w wystarczający sposób wyrazić swojej wdzięczności za to, że z polskiej granicy nie obserwujemy rosyjskich wojsk.
*
Rosja nie mogąc zająć terytorium Ukrainy skupia się na atakach zabijających cywilów i niszczących infrastrukturę energetyczną i cieplną.
Ponadto bardzo intensywnie prowadzi wojnę dezinformacyjną i dyplomatyczną. Udało im się nawet doprowadzić do tego, że Ukraińcy usłyszeli w USA, że powinni wycofać się daleko wgłąb, nie tylko z obecnej linii frontu, ale także za przygotowaną w głębi kraju linię silnych zabezpieczeń!
Na szczęście zdecydowana większość krajów Europy wsparła Ukrainę w odrzuceniu tego bardzo niebezpiecznego także dla Polski pomysłu.
*
Tak jak cztery lata temu nie miałem wątpliwości, tak nie mam ich teraz. Pokoju długo nie będzie, Rosja nie zgodzi się nawet na zaieszenie walk.
Dyskusje o tym, że po zakończeniu/przerwaniu walk w Ukrainie pojawią się wojska francuskie, czy brytyjskie może są cenne, ale…
Przecież zawieszenia wojny nie będzie, przynajmniej nie dzięki rozmowom.
Rosja przerwie działania wojenne, tylko gdy nie będzie miała kim i czym jej prowadzić (co szybko nie nastąpi) lub gdy Ukraina będzie dysponowała taką bronią, którą będzie mogła skutecznie zadawać jej straty w głębi kraju i uniemożliwiać dostawy na front.